Uczelnie powinny zatrudniać praktyków rynkowych. Przykładowo wykłady z zarządzania pracownikami powinien prowadzić szef firmy konsultingowej, który odniósł, w tym segmencie, rynkowy sukces. Profesorowie powinni prowadzić wykłady, powiedzmy na poziomie MBA oraz kontrolować całość.
Na uczelniach powinno się wykładać przedmioty potrzebne w praktyce rynkowej. Powiedzmy ekonomistów powinno się w szerszym zakresie uczyć funkcjonowania arkusza Excel, lub relacyjnych baz danych, a niżeli ekonometrii.
Uczelnie powinny stwarzać możliwość efektywnej nauki pojedynczych przedmiotów. Gdy inżynier dostał projekt zwiększenia efektywności linii produkcyjnej to idzie na politechnikę studiować dwa przedmioty: zarządzanie projektami i optymalizację systemów hydraulicznych.
Na uczelniach powinny powstawać firmy konsultingowe służące praktykom. Z uczelni wywodzą się największe na świecie biura konsultingowe np. BCG.
Od strony firm:
Szefowie firm powinni stawiać na wiedzę. Bez tego, przy obecnym stopniu globalizacji, klęska murowana.
Firmy powinny być zarządzane w sposób strategiczny. Otoczenie ekonomiczne współczesnych firm obfituje w ogromna ilość "dynamicznych" zmiennych i bez rozpisania całości na papierze i ciągłego powracania do tematu, kierownictwo nie wypracuje właściwych kierunków działań i nie osiągnie pewności siebie, niezbędnej do skutecznego działania. Pewne siebie korporacje międzynarodowe swoje strategie prezentują w Internecie.
Szefowie firm powinni mieć swoich "konsultantów firmowych", analogia do lekarzy domowych, którzy by im doradzali, w oparciu o najnowsza literaturę światową. Bez tego rozwój firm będzie ograniczony, a doradcy nie będą mieli funduszy na zakup, zazwyczaj drogiej, literatury. Przed oczami mam prostego rolnika niemieckiego otoczonego konsultantami, którzy ukończyli renomowane uczelnie.